piątek, 31 marca 2017

Fotoobraz - Saal Digital - recenzja











Jak Wam się podoba moja aktywność blogerska w ostatnich tygodniach?


Mi bardzo, dlatego na ostatni dzień marca również coś dla Was mam!


Pełna motywacja i determinacja.





Bohaterami dzisiejszego wpisu są fotoobrazy od Saal Digital!





Pamiętacie poprzednią recenzję dotyczącą fotoksiążki?
Jeżeli nie, to oczywiście zapodaję Wam link --> https://vdzia.pl/index.php/2016/10/23/fotoksiazka-saal-digital-recenzja/


ponieważ te recenzje łączą się w pewien sposób.


















Przy wyborze zdjęć do wydruku kierowałam się kolorystyką. Chciałam wydrukować coś co będzie pasowało do odmalowanego pokoju. Bez wahania zaglądnęłam do jednego z ulubionych folderów - Makro.
Wybrałam dwa zdjęcia, lekko podrasowałam kolorystykę w programie graficznym, a następnie w kreatorze Saal-Digital wybrałam rodzaj i rozmiar moich fotoobrazów.












Moim wyborem jest druk na 3mm matowej płycie aluminiowej, co po fachowemu nazywa się DIBOND.





Do swojego fotoobrazu możecie dobrać wybrane przez siebie mocowanie, lub nie zamawiać go wcale. Mocowanie jest dodatkowym kosztem. U mnie go brak, za względu na to, że będą one oparte o regał lub ścianę.




Jakość wykonania, tak samo jak w przypadku fotoobrazu, jest zachwycają. Zdjecia nie straciły na jakości, mają piękne nasycone kolory, które w żaden sposób nie ucierpiały. Zdjęcia nie straciły również na jakimś dodatkowym kadrowaniu. Wszystko tak, jak zaplanowałam sobie w kreatorze, który udostępnia nam producent.





Kolejne zamówienie od Saal-Digital i kolejne miłe zaskoczenie. Do tej pory miałam do czynienia jedynie z fotoobraazem na płótnie. Nie ma tu jednak co porównywać, jakość jest totalnie inna. Przede wszystkim na Dibondzie nie czuć ani nie widać żadnej struktury jak w przypadku płótna. Płyta jest idealnie gładka, twarda i odporna nawet na różne warunki pogodowe.






















 Mogę Wam z ręką na sercu polecić wykonywanie swoich fotoobrazów u Saal, ponieważ drugi raz nie zawiedli. Warto wspomnieć o licznych promocjach i rabatach jakie oferuje nam producent na swojej stronie.


wtorek, 28 marca 2017

Warszawa.







 Hej ho!
Kto czytał wpis z Łodzi, na pewno domyślał się skąd będzie kolejna relacja.
Czas odhaczyć kolejny punkt na mapie Polski - zapraszam do Warszawy!







Na wstępie przedstawiam moją wyborową warszawską ekipę!


 Na zwiedzanko stolicy wybraliśmy się wysokiej jakości pociągiem w piąteczek rano, by o 14 być gotowym do działania. Po małych przygodach związanych z zakwaterowaniem, (babeczka z booking.com u której zarezerwowaliśmy mieszkanie poleciała sobie w kulki) w końcu udało nam się znaleźć coś zastępczego. Ale chyba tak musiało być, bo warunki były dla nas idealne.







 szukamy; znajdujemy; kwaterujemy





widoczek z pokoiku :)

 Szybko zapomnieliśmy o nieprzyjemnościach i udaliśmy się nigdzie indziej jak pod Pałac Kultury i Nauki.
Osobiście w Warszawie byłam pierwszy raz i przyznaje, że budynek zrobił na mnie duże wrażenie.






















 Pod Pałacem przyświrowaliśmy małą sesję, której efekty widzieliście już na fanpejdżu i instagramie,
ale uraczę Was jeszcze efektami w osobnym poście!

Niestety nie trafiliśmy na zbyt dobra pogodą, bo po pierwszej wypitej kawie w stolicy zaczęło się mocno chmurzyć, a potem rozpadał się deszcz. Ciężko było robić zdjęcia i spacerować po mieście w przemoczonych kurtkach, aczkolwiek jakoś specjalnie nam to nie przeszkadzało :D













Najpiękniejszym elementem była dla mnie bez wątpliwości przepiękna starówka. Odwiedziliśmy ją zarówno w deszczowy piątek jak i w bardziej rozpogodzoną sobotę.
Musieliśmy przecież zrobić sobie pamiątkowe fotki :D














 





 Nad tym ujęciem pracowaliśmy zdecydowanie najdłużej, niestety bliżej nieokreślony powód nie pozwolił nam dojść do perfekcji :D




Po starówce udaliśmy się do Łazienek Królewskich. Obowiązkowy punt zwiedzania. Zapewne w wiosennej szacie prezentowałyby się o wiele lepiej, ale nie narzekajmy, skoro wybraliśmy sobie na zwiedzanie środek marca.










Musimy się przyznać, że zdecydowanie największe wrażenie w Łazienkach zrobił na nas ten chamski paw. Jego lekceważąca postawa wobec nas, naprzemiennie odpychała i zachęcała nas do kontaktu z nim. Ostatecznie chamski paw zgodził się na selfie.







Selfie z Pawiem

 Kolejnym etapem naszego zwiedzania było Muzeum Powstania Warszawskiego. Po przekąszeniu bagietki z serkiem do kanapek w Złotych Tarasach byliśmy gotowi na dalsze ukulturalnianie się.
Muzeum jest naprawdę duże. Nowoczesne, ale bez przesady. Spokojnie możecie zwiedzić go bez przewodnika, ponieważ na ścianach jest mnóstwo tablic informacyjnych, wskazówek, drogowskazów. Warto się tam udać!















 Sobota była dość aktywna, dlatego na koniec udaliśmy się...


... do pijalni Wedla :>







 W niedziele zakończyliśmy nasz trip i udaliśmy się pendolino do Krakowa.
Relacja nie byłaby w stu procentach pełna, gdybym nie wspomniała o niezwykłych toaletach w Złotych tarasach. Byliśmy w szoku. Zdecydowanie największe emocje towarzyszyły nam właśnie tam.





 A na następny wpis zapraszam z... zobaczymy skąd!



środa, 22 marca 2017

Naomi.

Mod: Naomi Muras

Fot: Katarzyna Przybyła - Vdzia fotografie



W Krakowie kilka ponuro deszczowych dni nam się trafiło, dlatego wracam do tej deszczowej współpracy. Ale wcale nie było tak deszczowo wtedy w naszych główkach!

Założę się, że z osób czytających tego bloga, siedzących w internetowej fotoprzestrzeni >2 lat doskonale rozpoznaje bohaterkę dzisiejszego wpisu.
Po kilku latach obserwacji Naomi na zdjęciach znajomych, na najlepszych fotoblogach polskich fotoamatorów, w telewizji - dość przypadkowo i niezapowiedzianie zagościła Ona przed moim obiektywem! Udało nam się umówić w ekspresowym tempie, bo z dnia na dzień. Na dodatek okazało się, że Naomi mieszka jeden przystanek dalej :D

Działałyśmy dość spontanicznie, Naomi posiada gigantyczną garderobę fotogenicznych ciuszków, przez co nie mogłyśmy zdecydować się ani na jeden klimat, ani na jeden outfit. Stąd tak różnorodna seria, plenerowo-studyjna.

Zapraszam do obejrzenia i podzielenia się opiniami w komentarzach. Wolicie plener czy studio?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wszystkie zdjęcia zostały wykonane zestawem Nik D610 + nikkor 1.4 G