sobota, 16 września 2017

Korcula

 


Mam oficjalnie dość.
Dość nauki na najbliższe miesiące. Miałam dzisiaj ten zaszczyt odwiedzić moją wspaniałą uczelnię celem zaliczenia egzaminu poprawkowego, ale czy zdałam? O tym się dopiero przekonam w najbliższych dniach, czyli tylko trochę stresu za mną. Dzisiaj mam fatalny dzień, stres związany z poprawką, nie wiem kiedy mogę wrócić do domu, czy zdam to giewno, współlokatorki w domciu..
Na szczęście w takie dni jak dzisiaj odpalam sobie płytę, zasiadam do zdjęć i wspominam.
Więc nie przedłużając już tych głupot zapraszam do wspólnego wspominania kolejnego punktu na wybrzeżu Chorwacji. Dzisiaj zapraszam na Korculę!

Korcula to nazwa zarówno nazwa górzystej wyspy, ale i głównego miasta na tym terytorium. Posiada ona bogatą historię, z która do zapoznania się zachęcam już we własnym zakresie.
Na wyspę można dopłynąć promem osobowym lub samochodowym. Płynąc z przeciwnego brzegu, z Orebica zupełnie nie opłacałoby się nam tułać się autem.
Miasto posiada przepiękną, ciasno zabudowaną starówkę. Zarówno spacer po niej jaki i podróż promem to czysta przyjemność. Płyniemy około 30 minut w jedną stronę, podziwiając non stop przepiękne widoki, od których ciężko oderwać wzrok.

 



 

 

 

 

 

 

 

Miasto Korčula uważane jest za miejsce narodzin słynnego weneckiego podróżnika, Marco Polo, stąd dużo pamiątek i miejsc nawiązujących do tej postaci. Do dzisiaj jednak informacje odnośnie urodzenia tego człowieka są rozbieżne.

 


 

 

 



W dzisiejszym kryzysowym dniu najchętniej teleportowałabym się w to
przepiękne miejsce. Na szczęście, już niedługo odwiedzę osobiście kolejne z dwóch miejsc urodzenia Marco Polo..

 

 

 

 

 

sobota, 9 września 2017

Lekkość


tańczyły: Jagoda Markowicz i Sara Kopacz

 


Dzisiejsza sesja to kolejny owoc mojego pobytu w Węgorzewie. Nie było tutaj żadnego zamysłu ani większych przygotowań. Poprosiłam dziewczyny o zwykły taneczny ubiór, bo najbardziej zależało na unieruchomieniu ich niesamowitych zdolności. Słoneczko nam cudnie zaświeciło, a kolory sfotoszopowałam bo miałam taką ochotę. Kojarzy mi się to z moimi początkami, kiedy często w ten sposób ingerowałam w kolory. To takie wspomnienie lata i ciepełka, które już niestety powoli się z nami żegna. Choć Kraków dzisiaj mamy słoneczny i ciepły!

Pisałam na fanpejdżu, że tonę w zdjęciach. Mam sporo uzbieranego materiału z wakacji, warsztatów ostatnich kilku sesji. Nie wrzucam wszystkiego na fejsbuki, bo nie wszystko jest do tego przeznaczone.
Ale przyznam, że mam ból w sercu jak widzę pustki folderu tfp. Nawet nie mam jakiś konkretnych argumentów żeby sie z tego wytłumaczyć! Miałam mnóstwo pomysłów, z którymi zwlekałam, na które nie miałam w danych chwilach czasu czy nawet ochoty.
Odkąd mieszkam w Krakowie, czas całkowicie inaczej mi upływa i przyznam, że moje życie tutaj się zmieniło. Ale na bardzo duży plus.
Zauważyłam również, że znacznie rzadziej odpisuję na Wasze komentarze czy komentuję blogi moich obserwatorów i inne jakie czytam. ALE JA JE CZYTAM! Naprawdę.
Blogowanie czy to ze strony pisarskiej czy z obserwatorskiej bardzo mnie wciągnęło i właściwie nie ma dnia kiedy to nie zaglądam tu i tam. Zawsze wchodzę w nasze nowe wpisy, ale często robię to z poziomu telefonu, gdzie komentowanie i logowanie się po prostu zajmuje mi dodatkowy czas.
Pamiętam o Was i dziękuję za każde miłe komentarze.
Mam tu mnóstwo stałych czytelników i aktywnych komentatorów i doceniam to bardzo. Nie wiem jeszcze jak, ale kiedyś to Wam jakoś wynagrodzę!