
Jakby ktoś nie wiedział, to dzisiaj jest niedziela. A w niedzielę warto wybrać się na wycieczkę! Jeżeli ktoś nigdzie dzisiaj nie był to nic straconego, bo ja zapraszam Was na kolejny odcinek ukraińskiej przygody i na krótką wycieczkę na zamek w Międzybożu.

Sporych rozmiarów zameczek pochodzi prawdopodobnie z 14 wieku i robi całkiem spoko efekt wizualny z wiejskiej drogi patrząc. Bo jak zamek jest ogromny i piękny, tak miejscowość w jakiej się znajduje wręcz przeciwnie. W okół pasły? się krowy. Krowy się pasą? Nie wiem no, jadły trawę i muczały. Było też kilka ludzi udających, że pilnują te krowy, lub łowią rybki w pobliskich moczarach. I tak to się żyje!

Fajną niespodzianką była dostępna do zwiedzania baszta. A z niej widok na okolicę i dziedziniec.

A na dziedzińcu widzimy cerkiew św. Mikołaja i będące w remoncie ruiny zamku. No i to jest bardzo fajne, bo ewidentnie coś się tam dzieje w temacie. Ogólnie nie spodziewaliśmy się, że zastaniemy na terenie zamku całkiem fajne muzeum z kolekcją regionalnych przedmiotów codziennego użytku.

Irmina poświrowała trochę pawiana i postanowiła oddać się w ręce profesjonalnej stylistki..

Moja najdroższa siostra zaś wzięła się do pilnej roboty. Przez chwilę myślałam, że chce przyczynić się dla dobra dziedzictwa kulturowego..

Ona jednak zrobiła to na pokaz.. Chciała przypodobać się na dworze i być może zdobyć względy jakiegoś młodego rycerza, ehh.

Na zdjęciu niżej widzimy parę sławnych blogerów. Piotr również znalazł chwilę na zapozowanie do zdjęcia z małżonką. Uwierzcie mi, że nie łatwo jest go złapać kiedy na wyjazdach tak intensywnie wczuwa się w rolę influensera..

A to ja oczywiście, ale tutaj to już nawet nie trzeba nic pisać.
Of kurs ?
OdpowiedzUsuń