W połowie kwietnia z rodzinką wybraliśmy się na nietypową dla nas wycieczkę. Nietypową, ponieważ raczej nie zdarza nam się wyjeżdżać na wakacje w góry, chodzić po szlakach czy biwakować w lasach. Od zawsze wybieramy wodę, słoneczko i zwiedzanie.W tamtym roku udało mi się wyciągnąć rodziców do Doliny Chochołowskiej. Zachęceni pięknymi widokami oraz tym, że da się przejść spokojnie po górach, że są też trasy łatwe i nie trzeba się wspinać chciałam byśmy obrali w tym roku za cel Hale Gąsienicową.
Taki plan utrzymywał się przez kilka miesięcy, ale ostatecznie postawiliśmy na Połoninę Caryńską. Cudze chwalicie swego nie znacie? No właśnie. Żebyśmy tak nie skończyli :D
Połoninę Wetlińską, Chatkę Puchatka i Smerek udało mi się osobiście zdobyć za czasów podstawówki podczas wycieczki, ale przyznam - wtedy tego nie doceniłam, dlatego przy najbliższej okazji muszę przeżyć jeszcze raz tę trasę.

Moje ukochane Bieszczady <3
OdpowiedzUsuń