
Cześć!
W końcu mogę się do Was odezwać w większym komforcie i trochę obszerniej. Obiecałam Wam nowy post tydzień temu, ale niestety na dolegliwości mojego komputera nie miałam większego wpływu..
Mam nadzieję, że leczenie okaże się skuteczne i trwałe, bo mam już dość dokuczliwego zachowania wyżej wymienionego obiektu elektronicznego :D Straszne zaległości mi się zrobiły przez ten nieaktywny czas.
23 grudnia, matko - kiedy to zleciało? Dopiero byłam na wakacjach!
Ale mnie nosi.. 1,5 miesiąca bez żadnych wyjazdów, a ja już mało nie zniosę jaja. Nie zniosę jaja, tak właśnie się mówi na podkarpaciu :D
Z powodu właśnie mojej chandry wakacyjnej, zabieram Was w dzisiejszym wpisie w wyjątkowe miejsce. Oczywiście miejsce to znajduje się na Chorwacji, bo to tam byłam na wakacjach w tym roku, jak wspominałam we wcześniejszych wpisach z Korculi oraz z Orebica
Prapratno to bardzo mała miejscowość na półwyspie Peljesac, której właściwie jedyna atrakcją - perełką jest zatoka o przepięknej barwie morza i piaszczystej plaży. To miejsce, które chce się znaleźć i odwiedzić. Już z góry z głównej drogi widzimy wyłaniający się spośród drzew niezwykły widok. Rzadko kiedy jedziemy w jakieś miejsce jedynie w celu kąpieli. Ale tym razem tak właśnie było i cały dzień moczyliśmy tyłki w tej niesamowitej scenerii.
A.. jednak nie tylko. Wstąpiliśmy jeszcze na małe co nie co <3






Bardzo fajne zdjęcia, taki słoneczny radosny klimat :)
OdpowiedzUsuńpiękne, pełne ciepła kadry, uwielbiam takie relacje ;)
OdpowiedzUsuń